0000-0801-o65_b_sml_120

"Blisko coraz dalej"

Autor:  Wojciech Brzoska
Gatunek: Poezja
Wydawca: Instytut Wydawniczy "Świadectwo"
Data wydania: 2000
Data dodania:  08 maja 2010, 15:18:04
ISBN: 87531-54-5

Krótki opis:

Brzoska jest ironistą, który umie poprowadzić lingwistyczne cięcie przez tkankę kulturowej symboliki oraz trywialną codzienność (...) Mówiąc najkrócej: zestawiane są tutaj obrazki „podpatrzone – podsłuchane”, lecz punkt ciężkości przesunął Brzoska poza powszechną dziś quasi-liryczną reporterkę (...)Brzoska intryguje racjonalnym dystansem oraz iście detektywistycznym oglądem-, dokąd prowadzą skrzyżowane nitki znaczeń, gubione w bezpiecznych mitach codzienności.” Paweł Majerski, Wszystko od początku?, "Śląsk", nr 7/2001 (…) Wojciech Brzoska operuje w zapisie codzienności przede wszystkim językowymi paradoksami (…), które zdają się być jej krytycznym, a nie idealizującym odsłonięciem. Widoczne są także w relacjach, na których Brzoska skupia się najczęściej, czyli w kontaktach z drugim człowiekiem; w przestrzeni niemożliwego dialogu.(…) Jego wiersz zbliża się do komunikatu, który cały czas poświadcza swoją „niekomunikowalność” (…) Brzoska jest poetą powściągliwym i precyzyjnym, nawet jeśli pisze o śmierci, posługuje się językiem logicznym, uporządkowanym i umocowanym w potoczności (…) Fascynuje go raczej siła konkretu, ciężar materialności, a także dosłowność języka (…); nie o metaforyzację bowiem Brzosce chodzi, ale o rzecz odwrotną: udosłownienie sensu przekazu, odnalezienie w dosłowności mocnej podstawy dla doświadczenia. Anna Kałuża: Brzoska, Lekszycki, Sarna, Barański. Szkic do portretu młodych poetów. [w:] "Literackie Zagłębie" (2003)

Fragment:

 

jezus żyje, ja jestem martwy

 

armia nieugiętych staruszek atakuje drzwi

autobusu. siedzenia są z góry skazane na

natrętne pieszczoty ich szerokich tyłków.

jedna znów nie zdążyła i wzrokiem próbuje

wyssać spod okna gówniarza który walczy

z resztkami zyrzutów sumienia. wygrywa

przez nokaut. ja stoję ale wciąż

zastanawiam się tak naprawdę na czym.

niby przypadkiem ocieram się o sweter

landrynkowatej blondynki i próbuję

bez trzymania pójść na całość. wyciągam

oczy. strzelam do pierwszej lepszej

z naprzeciwka. przystanek jest jak znak

zapytania.ona odwraca się tyłem,

wysiada. czytam naszywkę na jej plecaku:

"jezus żyje". jadę dalej martwy bardziej

niż  kiedykolwiek.

Komentarze (2)

    • a. z.
    • 08 maja 2010, 19:56:02

    kocham ten wiersz ;))))

    • a. z.
    • 08 maja 2010, 19:57:18

    po latach już tylu! miło go tu spotkać-:)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się